kaczmarek.is

all about e-commerce

12 sierpnia 2026 roku miał być dniem, w którym z platform sprzedażowych znikają oferty. Tego dnia zaczęło być stosowane unijne rozporządzenie opakowaniowe PPWR, a w branży od tygodni krążyła zapowiedź, że platformy zaczną weryfikować numery rejestrowe sprzedawców i wygaszać oferty tych, którzy nie dopełnili formalności. Scenografię dołożył zbieg okoliczności, bo tego samego popołudnia przeszło nad Europą całkowite zaćmienie Słońca, pierwsze widoczne z kontynentu od 1999 roku. Przez większość historii takie zjawisko odczytywano jako zapowiedź końca świata. Tym razem również się nie sprawdziło. Oferty zostały na miejscu.

I właśnie to jest problem, a nie ulga. Zmiana regulacyjna w handlu online prawie nigdy nie następuje w dniu wpisanym do kalendarza. Następuje pomiędzy datami, w tempie, którego nikt nie ogłasza. Firma, która przygotowuje się na wyznaczony termin, a potem wraca do pracy, bo nic się nie wydarzyło, mierzy czas w niewłaściwej skali. Ryzyko nie zniknęło. Ono się po prostu nie ogłasza.

Spora grupa menedżerów z branży e commerce, optymalizując koszyk, skupia się na zwiększeniu jego wartości oraz pozyskiwaniu gigantycznego ruchu z kampanii płatnych. W raportach podziwiają wciąż rosnące słupki przychodów. Zarządy i działy marketingu hucznie świętują kolejne rekordy GMV, czyli całkowitej wartości sprzedanych towarów. Logistyka uwija się w pocie czoła, aby obsłużyć lawinowo rosnącą liczbę zamówień, a wyniki sprzedaży nieustannie szybują w górę. Ostatecznie jednak rzeczywistość finansowa potrafi brutalnie sprowadzić na ziemię nawet największych optymistów.